Fragment książki Broken by Her Voice

Claire

 

Gdy tylko zegar wybił północ, weszłam na antenę z nowym programem – zupełnie innym niż wszystkie do tej pory. Tygodniami przekonywałam drugiego wspólnika, żeby się zgodził. Dopiero wtedy mogłam zacząć audycję, podczas której wkroczę w świat listów – pachnących perfumami, z rozmazanym od łez atramentem, nieskazitelnie czystych czy napisanych idealnym pismem. Każdy, kogo coś dręczyło, zatruwało, mógł napisać do mnie historię, której nie był
w stanie wyjawić nikomu innemu. Papier zawsze przyjmie wszystko. A ja miałam tylko przyjąć to, co najcięższe, aby oni mogli ruszyć dalej, zacząć żyć ponownie bez tego, co męczyło ich każdego dnia…

Sięgnęłam po czekający na biurku stos kolorowych kopert. Prze-sunęłam palcami po chropowatej powierzchni papieru, chłodnej, ale prawdziwej, i coś znajomego się we mnie obudziło. Napięcie, które pojawia się tylko wtedy, gdy robi się coś po raz pierwszy naprawdę na własnych zasadach. Zamknęłam oczy i wybrałam pierwszą tę, od której zacznie się ta audycja i której konsekwencji nie znałam.

Otworzyłam powieki. W dłoni trzymałam różową. Zaintrygowana rozcięłam z boku i wyjęłam list; natychmiast uniósł się słodki, truskawkowy zapach. Potarłam czubek nosa, żeby nie kichnąć. Rozłożyłam papier, a szelest kartki wypełnił studio. Nacisnęłam czerwony przycisk na konsoli i weszłam na antenę.

– To już dzisiaj powiedziałam, pilnując, by głos nie drżał. Mój nowy program, specjalnie dla was, w każdy weekend. Abyście mogli podzielić się z innymi swoimi przeżyciami, troskami, a może nawet… tajemnicami. W ręku trzymam koperty, z których wylosuję pierwszą. Mam nadzieję, że jesteście tak samo podekscytowani, jak ja. No to co? Zaczynamy?

Gdy rozkładałam arkusz papieru, poczułam delikatny skurcz w żołądku. Pierwszy list. Pierwsze zdania, które ktoś zdecydował się oddać w moje ręce. Zbliżyłam usta do mikrofonu, oblizałam spierzchnięte wargi, a słowa popłynęły same.


Droga Claire,

napisałam kilka wersji tego listu i żaden nie oddał tego, co czuję. Ale przesyłam ci ten, którego napisanie i tak kosztowało mnie więcej, niż przypuszczałam.

Przepłakałam tygodnie, a może miesiące. Analizowałam każde spotkanie, każde słowo, bo nie potrafiłam się z tym pogodzić. Z tym, że mnie zdradził.

Odkryłam ich przypadkiem, gdy wracałam z uczelni przez park,

do którego nigdy nie chodzę. Czy tak miało być? Teraz już mogę powiedzieć, że tak, ale wtedy tak nie myślałam.

Zobaczyłam go ich razem, leżących na trawie. Całował się… Ze swoją byłą dziewczyną. Stanęłam i przyglądałam się im jak idiotka. Nigdy w życiu nie doświadczyłam takiego bólu jak wtedy. Miałam wrażenie, że rozerwie mnie na kawałki.

Podeszłam do nich i zrobiłam mu awanturę. A oni?

Śmiali się ze mnie, a ten śmiech prześladuje mnie do dzisiaj. Ode-szłam w ciszy, bez serca. Zniszczył mnie w zaledwie jedną minutę,
a ja od ponad roku żyję tak, jakby świat się zatrzymał.

Nie potrafię już zaufać i nie wiem, czy kiedyś będę w stanie.

Teraz nie czuję już nic, jestem w środku pusta. Nic nie ma znaczenia. Nic się nie liczy.

Nigdy nie sądziłam, że zdrada może tak boleć.

Może ten list to moja forma pożegnania, zamknięcia przeszłości, abym mogła otworzyć się na przyszłość. Mam taką nadzieję.

Pozdrawiam Cię, Claire.

A

 

Mój wzrok wciąż utkwiony był w kartce. Jej słowa ściskały mnie tak mocno, że nie byłam pewna, czy dam radę mówić dalej. W studiu wszystko zastygło ja, Harry za szybą wpatrzony we mnie, a w świetle lamp drobne pyłki trwające w bezruchu. Bałam się, że to, co powiem, nie pomoże jej ani trochę i dalej będzie żyła w zawieszeniu. Oparłam dłonie płasko na blacie, nachyliłam się do mikrofonu, a zdania ułożyły się bez wysiłku.

Zdrada boli raz, ale pustka, którą po sobie zostawia, potrafi niszczyć latami. Może właśnie dlatego wciąż wierzymy w miłość i szukamy jej ponownie. Nie po to, by zagłuszyć wspomnienie, ale by wypełnić to, co po niej zostało. Droga A., nie zamykaj się, nie odtrącaj, a w najmniej

oczekiwanym momencie miłość przyjdzie do ciebie i porwie twoje złamane serce. A wtedy on będzie tylko wspomnieniem, tak mglistym i odległym, że aż nieprawdziwym.

Odsunęłam się od mikrofonu i wyłączyłam go przepełniona tysiącami różnych myśli. Potrzebowałam przerwy, aby ostudzić krążące w żyłach emocje. Harry puścił jakąś melancholijną piosenkę. Wstałam, żeby się rozprostować. Choć prawda była taka, że bardziej potrzebowałam spojrzeć na historię jeszcze raz. W jej pustce widziałam swoją niemoc, ale nie taką powstałą przez zdradę, tylko taką, w której żyłam latami, bo nie potrafiłam pokochać a ona zaufać. To prawie to samo. Zazdrościłam jej tylko jednego że kochała. Nawet jeśli krótko, to i tak dłużej niż ja. Słowa tej dziewczyny tkwiły jeszcze we mnie, gdy powrócił obraz sprzed kilku dni. Nagły i nieproszony. On klęczący przede mną z lśniącym pierścionkiem w dłoni, a ja nieruchoma, niemogąca wydusić z siebie więcej niż krótkie „nie”. A jego pytanie „dlaczego nie chcesz za mnie wyjść?” zostało ze mną dłużej, niż powinnam na to pozwolić.

Kup teraz